Figlarz

wb_blog_pol-zartem-pol-serio003_image_

Figlarz

Dziś prezentujemy sylwetkę Krzyśka „Figlarza”.

Od urodzenia wychowywany na Sycylii, gdzie jego imię dźwięcznie brzmiało „Cristofolo”, w rodzinie cyrkowych akrobatów. W czasie objazdówki po Europie Wschodniej jego rodzice poprosili o azyl w Polsce. Krzysztof od dzieciństwa był chowany w kulcie siły i zwinności. Ojciec do znudzenia kazał skakać mu przez kozła, robić wymyki i salta w tył. Dziś Krzysztof doskonale łączy pracę w cyrku z boksem. Jest prezesem Polskiego Związku Akrobatów Cyrkowych i Iluzjonistów, którzy jak twierdzą sami wyczarowali „złoty pociąg” pod Wałbrzychem i sądownie będą dochodzić swoich roszczeń w sądzie w Zielonej Górze.

W cyrku odgrywa role konferansjera i tresera dzików syberyjskich natomiast w ringu jest sprytny niczym lis spod Nasielska. Krzyś jest również zagorzałym przeciwnikiem pojazdów mechanicznych, i na treningi pokonuje pieszo dystans 28 km. Jest tu w mocnym antagonizmie z Kubą tramwajarzem, który wiadomo że zachwala sobie transport szynowy. Prawdopodobnie kto ma racje rozstrzygnie ring. Ponadto animozja pojawia się na gruncie praw własności do pociągu. Albowiem Krzysztof twierdzi, że to właśnie tym pociągiem jego rodzice jeździli po świecie ze swoja trupą cyrkową i był ich własnością. Kuba ripostuje i nazywa „Figlarza” cytujemy „wierutnym łgarzem. Gdyż uważa, że pociąg był własnością zajezdni tramwajowej WOLA, w której miał praktyki i on w prostej linii dziedziczy ruchomość.

Marianna Brwinowska